niedziela, 5 lipca 2026

Nowości

NSA: pełnomocnik nie może bezmyślnie kopiować tez z AI do pism sądowych

PrawoPatryk Raba3 lipca 20263

Naczelny Sąd Administracyjny uznał, że bezrefleksyjne wklejanie treści wygenerowanych przez AI do pism procesowych to brak profesjonalizmu zawodowego pełnomocnika. Sprawa dotyczyła odwołania z sfabrykowanymi cytatami z orzeczeń, których w rzeczywistości nie było.

Spis treści
  1. Co znalazł sąd w aktach
  2. Standard zawodowy, nie techniczny błąd
  3. Co to oznacza dla kancelarii w Polsce
  4. Szersze tło

Naczelny Sąd Administracyjny wydał orzeczenie, które może zmienić sposób, w jaki polscy pełnomocnicy korzystają z narzędzi AI przy pisaniu pism procesowych. Sąd stwierdził wprost, że bezrefleksyjne posługiwanie się sztuczną inteligencją przy sporządzaniu pism kierowanych do sądu w imieniu klienta budzi poważne wątpliwości etyczne i wymaga krytycznej oceny.

Co znalazł sąd w aktach

Sprawa dotyczyła odwołania w postępowaniu VAT, w którym pełnomocnik podatnika powołał się na kilka wyroków NSA mających rzekomo wspierać jego argumentację. Problem w tym, że orzeczenia te albo nie istniały w takiej formie, albo zapadły w zupełnie innych sprawach i innych datach, niż podano w piśmie. Sąd nie miał wątpliwości, że pismo powstało z udziałem sztucznej inteligencji, a ślady tak zwanych halucynacji były w nim wyraźnie widoczne.

Poza fałszywymi cytatami sąd zwrócił uwagę na wewnętrzną niespójność argumentacji, która w części stała w sprzeczności z utrwaloną linią orzeczniczą dotyczącą rozkładu ciężaru dowodu. Odwołanie zostało oddalone, a decyzja jest prawomocna.

Standard zawodowy, nie techniczny błąd

Kluczowy fragment uzasadnienia dotyczy nie samego faktu użycia AI, ale tego, że zrobił to zawodowy pełnomocnik pobierający wynagrodzenie za usługę, której klient ma prawo oczekiwać na najwyższym poziomie. Sąd podkreślił, że trudno mówić o profesjonalizmie, gdy działanie przedstawiciela sprowadza się w praktyce do przepisania odpowiedzi narzędzia dostępnego każdemu, bez żadnej weryfikacji merytorycznej.

To rozróżnienie jest istotne, bo NSA nie zakazuje korzystania z AI jako takiego. Problemem jest brak kontroli nad tym, co narzędzie wygenerowało, zanim trafiło to pod podpis prawnika i do akt sprawy sądowej.

Co to oznacza dla kancelarii w Polsce

Orzeczenie wpisuje się w szerszy trend, w którym polskie sądy i samorządy prawnicze zaczynają formułować twarde wymagania dotyczące weryfikacji treści generowanych przez AI. Dla kancelarii oznacza to konkretną konsekwencję praktyczną: każde pismo procesowe wspomagane narzędziem AI musi przejść ręczną weryfikację cytowanego orzecznictwa, zanim trafi do sądu.

Ryzyko nie jest już tylko wizerunkowe. Sfabrykowane cytaty mogą oznaczać przegraną sprawę, a w skrajnych przypadkach otwierają pole do odpowiedzialności dyscyplinarnej pełnomocnika wobec samorządu zawodowego. Dla klientów kancelarii to sygnał, by pytać wprost, jak dana firma kontroluje jakość pism wspomaganych sztuczną inteligencją.

Szersze tło

To nie pierwszy przypadek, gdy sąd w Polsce boryka się ze skutkami niekontrolowanego użycia generatywnej AI w dokumentach procesowych, a podobne sprawy pojawiają się coraz częściej także za granicą, między innymi w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, gdzie sądy nakładały kary finansowe na prawników za fikcyjne cytaty wygenerowane przez modele językowe. Polskie orzecznictwo dopiero buduje własną linię w tym zakresie, a decyzja NSA jest jednym z pierwszych tak jednoznacznych głosów krajowego sądu wyższej instancji.

Samorządy prawnicze w Polsce od miesięcy pracują nad zaktualizowaniem zasad etyki zawodowej pod kątem narzędzi AI, ale twarde wytyczne wciąż są w fazie projektów. Orzeczenie NSA może przyspieszyć te prace, bo daje konkretny, opisany w uzasadnieniu przykład tego, co sąd uznaje za niedopuszczalne.

Źródła: Orzeczenie NSA: bezrefleksyjne korzystanie z AI przez pełnomocnika to brak profesjonalizmu (rp.pl), Ważne stanowisko NSA. Profesjonalny pełnomocnik powinien weryfikować, czy AI nie zmyśla dla niego faktów (gazetaprawna.pl)

Udostępnij: